No, suspens był, i to jaki wielki!A czy było warto?
Ze względu na tematykę wpisu wydaje mi się, że owszem.
Mianowicie. Nie mam jeszcze stuprocentowej pewności, ale śmiem sądzić, że wszyscy, każdy jeden z nas, jesteśmy w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Nie jest to jakiś oklepany temat rodem z filmów scjence fikszyn, czy mitologiczne brednie, mające wszystkich straszyć po to, by... hm. By wszyscy byli wystraszeni.
Sprawa jest, wbrew wszelkim pozorom, poważna. Zagrożenie realne. O czym mowa?
O bezdomnych, moi drodzy. Przechadzając się po okolicy Galerii Białej w BIałymstoku, moją uwagę przykuły pewne niecodzienne, ujmijmy to, elementy, znajdujące się na trawniku. Niestety, nie zdołałem odnaleźć żadnego konkretnego zdjęcia przy użyciu images.google.pl, dlatego, by podnieść nieco jakość oferowanych tu informacji, sporządziłem szczegółowy, niezwykle realistyczny rysunek.
Nie. To, co zobaczycie za chwilę, nie jest zdjęciem.

Ja wiem, ja wiem, profesjonalne.
Także, o co chodzi z tymi kominami? Co sprytniejsi zauważyli pewnie, że te 'kominki', wystające wesoło z trawnika, wydalają na zewnątrz ogromne ilości dymu. A dym skąd się wziął - dżdżownice rozpoczęły masowe jaranie fajek, jako protest przeciwko robakożernym rakom? Hohoho, co to, to nie! Ten dym bierze się z podziemi, gdzie, o czym niewielu z nas wie...
... znajduje się ogromna pieczara, pełna bezdomnych. Bezdomni, z racji zamiłowania do palenia wszystkiego, co wpadnie im w rączki w beczkach po ropie naftowej, produkują ów dym, zanieczyszczając nasze piękne środowisko w ramach przygotowań...
Sama pieczara pełni funkcję schronienia dla wszystkich tych ludzi, pozbawionych prawdziwego domu. Nastroje, ze względu na małą ilość miejsca są dość napięte, niekiedy prowadząc do poważniejszych bójek i, niekiedy, śmierci. Jeden z przywódców wszystkich bumów postanowił temu zaradzić i wpadł na 'genialny' (przynajmniej jego zdaniem) pomysł.Rebelia.
Wszystkie osoby, które zostały wyparte przez społeczeństwo z powodu lenistwa, które doprowadziło ich na skraj ruiny, chcą odzyskać swoje mienie... naszym kosztem. Będą płonąć domy, szkoły, szpitale, a nawet urzędy, choć o te ostatnie żaden człowiek przy zdrowych zmysłach martwić się nie powinien. Czy to jest długo zapowiadany koniec świata, który, o dziwo, powinien wkrótce nastąpić? O tym dlaczego, w dalszej rozkmynie.
Ostatnimi czasy zdałem sobie sprawę z faktu, że im gorsze produkty prezentowane są przez różnorakie media, niezależnie od faktu, czy chodzi o gry komputerowe, filmy, czy też książki, na tym lepsze ich reklamy możemy napomknąć się w gazetach, radiu i, przede wszystkim, w telewizji. Za przykład niech posłuży nam trailer nowej odsłony serii Halo, z podtytułem ODST. Wszyscy wiemy, że Halo jest grą żałosną i jedyny sposób na jej sensowne zastosowanie to zakup produkcji przez nimfomanki i zabawa z wibrującym w czasie strzelania kontrolerem. Ale, do rzeczy.
http://www.youtube.com/watch?v=DKkLykw33cI (możliwość obejrzenia w HD)
Świetne, kopie po dupie, daje dreszcze, itede, itede, choć samo Halo 3 absolutnie ssało. Skąd pewność, że ODST da nam ten sam 'ekspirjense' co H3?
... bo tak powiedzieli twórcy.
Filmy, gry komputerowe, muzyka. Wszystko to, w dobie najlepszych technologii w każdej z tych dziedzin, chyli się ku upadkowi. Dzisiejsze utwory muzyczne brzmią tak samo, próbując wskazać nam nowe nurty, które nowymi oczywiście nie są, bo, jakby nie było, w tej sferze zrobiono niemal wszystko to, co zrobić można było. Do korzeni nikt wracać nie chce, bo przecież na tym się nie zarobi, ne?
Gierce (tak, te głupie, złe gierce, ludzie się zabijają tylko nawzajem! ) i filmy coraz częściej stawiają na bezmyślną akcję, całą resztę zwalając na dalszy plan i robiąc ją, na przysłowiowy, odpierdol.
Dodając do tego społeczeństwo (czyli szerzący się debilizm), mamy coraz gorszą sytuację praktycznie czegokolwiek. Ot, równia 'zajebiście' pochyła.
Nie uważacie, że koniec świata w 2012 rzeczywiście nastąpi? Że będzie to prawdziwe zwieńczenie wszystkich męk, koniec staczania się w bezdenną otchłań niekończącej się degradacji, początek nowego porządku, który naprawi wszystkie nasze błędy?
Taki sposób dedukcji potrafi naprawdę przyprawić o gęsią skórkę. Kiedy myślałem o tym, zwyczajnie, niemal przeraziłem się (niemal, bo przecież ja się ngidy nie boję, to sprawa oczywista...), że cały ten 'koniec' naprawdę nas czeka. I nie da się zrobić absolutnie nic, by go powstrzymać. Ośla natura człowieka (smart, huh?) uniemożliwia wprowadzenie jakichkolwiek zmian, które miałyby na celu ratowanie choćby jednej z wymienionych przeze mnie dziedzin. A że wszelkie idiotyzmy rozprzestrzeniają się w naszym społeczeństwie niczym istna zaraza, to również sprawa nie do zatrzymania.
Także, co możemy zrobić? Rwa mać, co?
To, co robią na każdym filmie przed nadchodzącym końcem świata. Brać darmowe telewizory, masowo uprawiać seks, ewentualnie przejść się do kościółka - swoją drogą, ciekawy kontrast - czy, tak po swojsku, olać to wszystko i wskoczyć do ciepłego wyrka, z nadzieją na lepsze (lub jakiekolwiek) jutro.
No. Teraz to poczułem się lepiej. Phew! Gorzej będzie, jak już Ci wszyscy bezdomni rzucą się na nas, obdzierając nas ze skóry, brrr....
Hm. A co Wy, nieliczni czytelnicy, o tym myślicie? Rzeczywiście nie da się tego odratować? A może moje pesymistyczne wnioski są zwyczajnie błędne i wymagają poprawek? Śmiało, wyprowadźcie mnie z błędu.
ww3.
Ostatnimi czasy zdałem sobie sprawę z faktu, że im gorsze produkty prezentowane są przez różnorakie media, niezależnie od faktu, czy chodzi o gry komputerowe, filmy, czy też książki, na tym lepsze ich reklamy możemy napomknąć się w gazetach, radiu i, przede wszystkim, w telewizji. Za przykład niech posłuży nam trailer nowej odsłony serii Halo, z podtytułem ODST. Wszyscy wiemy, że Halo jest grą żałosną i jedyny sposób na jej sensowne zastosowanie to zakup produkcji przez nimfomanki i zabawa z wibrującym w czasie strzelania kontrolerem. Ale, do rzeczy.
http://www.youtube.com/watch?v=DKkLykw33cI (możliwość obejrzenia w HD)
Świetne, kopie po dupie, daje dreszcze, itede, itede, choć samo Halo 3 absolutnie ssało. Skąd pewność, że ODST da nam ten sam 'ekspirjense' co H3?
... bo tak powiedzieli twórcy.
Filmy, gry komputerowe, muzyka. Wszystko to, w dobie najlepszych technologii w każdej z tych dziedzin, chyli się ku upadkowi. Dzisiejsze utwory muzyczne brzmią tak samo, próbując wskazać nam nowe nurty, które nowymi oczywiście nie są, bo, jakby nie było, w tej sferze zrobiono niemal wszystko to, co zrobić można było. Do korzeni nikt wracać nie chce, bo przecież na tym się nie zarobi, ne?
Gierce (tak, te głupie, złe gierce, ludzie się zabijają tylko nawzajem! ) i filmy coraz częściej stawiają na bezmyślną akcję, całą resztę zwalając na dalszy plan i robiąc ją, na przysłowiowy, odpierdol.
Dodając do tego społeczeństwo (czyli szerzący się debilizm), mamy coraz gorszą sytuację praktycznie czegokolwiek. Ot, równia 'zajebiście' pochyła.
Nie uważacie, że koniec świata w 2012 rzeczywiście nastąpi? Że będzie to prawdziwe zwieńczenie wszystkich męk, koniec staczania się w bezdenną otchłań niekończącej się degradacji, początek nowego porządku, który naprawi wszystkie nasze błędy?Taki sposób dedukcji potrafi naprawdę przyprawić o gęsią skórkę. Kiedy myślałem o tym, zwyczajnie, niemal przeraziłem się (niemal, bo przecież ja się ngidy nie boję, to sprawa oczywista...), że cały ten 'koniec' naprawdę nas czeka. I nie da się zrobić absolutnie nic, by go powstrzymać. Ośla natura człowieka (smart, huh?) uniemożliwia wprowadzenie jakichkolwiek zmian, które miałyby na celu ratowanie choćby jednej z wymienionych przeze mnie dziedzin. A że wszelkie idiotyzmy rozprzestrzeniają się w naszym społeczeństwie niczym istna zaraza, to również sprawa nie do zatrzymania.
Także, co możemy zrobić? Rwa mać, co?
To, co robią na każdym filmie przed nadchodzącym końcem świata. Brać darmowe telewizory, masowo uprawiać seks, ewentualnie przejść się do kościółka - swoją drogą, ciekawy kontrast - czy, tak po swojsku, olać to wszystko i wskoczyć do ciepłego wyrka, z nadzieją na lepsze (lub jakiekolwiek) jutro.
No. Teraz to poczułem się lepiej. Phew! Gorzej będzie, jak już Ci wszyscy bezdomni rzucą się na nas, obdzierając nas ze skóry, brrr....
Hm. A co Wy, nieliczni czytelnicy, o tym myślicie? Rzeczywiście nie da się tego odratować? A może moje pesymistyczne wnioski są zwyczajnie błędne i wymagają poprawek? Śmiało, wyprowadźcie mnie z błędu.
Tylko na to czekam.
ww3.





